Krucjata Różańcowa

Dziękuję jej modlitwą PDF Drukuj Email
O Różańcu - Świadectwa
niedziela, 07 marca 2010 14:04

Opowieść Heleny

Tej wiosny odwiedziłam mamę w moim rodzinnym miasteczku. Tak wiele lat tu nie byłam. Tylu ludzi poznałam w tym czasie, tyle wydarzeń błahych i ważnych miało miejsce w moim życiu. Tyle błędów popełniłam i tyle łez wylałam.

Moja mama była alkoholiczką. Do dziś budzą mnie ze snu koszmarne wspomnienia awantur, jakie wszczynała razem z moim ojcem, który nie był jej mężem. Pewnego dnia mężczyzna odszedł i ślad po nim zaginął. Zostałyśmy same, ale to nie znaczy, że było spokojnie.

Mama miała wielu kumpli do kieliszka i prowadziła „dom otwarty", co najbardziej godziło we mnie. Podchmielona i pełna animuszu mama jednym posunięciem łokcia strącała na podłogę moje książki i zeszyty, gdyż właśnie nakrywała do stołu.

- Won mi na schody z tymi śmieciami! - wołała nieraz, wyrzucając mój tornister na klatkę schodową.

Nikt w szkole nie wiedział, ile lekcji odrobiłam, siedząc na strychowych schodkach przy bladym świetle słabej żarówki. Nikt też nie wiedział, dlaczego byłam blada i tak często ziewałam na lekcjach. Kto mógł przypuszczać, że dziewięcioletnie dziecko spędza całą noc na schodach, a potem nieumyte i głodne idzie do szkoły?

- Helenko, powiedz mamie, żeby przyszła do mnie - powiedziała kiedyś moja wychowawczyni, pani Borowska.

- Mama jest chora - skłamałam - nie może przyjść.

- W takim razie może potrzebujecie pomocy? - zapytała nauczycielka.

- Dziękujemy, radzimy sobie bardzo dobrze.

Pani spojrzała na mnie poważnie i nic już nie powiedziała.

Tego popołudnia mama znowu miała gości, a ja, nie czekając aż mnie wyrzuci, poszłam na swoje strychowe schodki. Właśnie wypełniałam ćwiczenia z geografii, gdy trzasnęły drzwi wejściowe i usłyszałam kroki na schodach. Zobaczyłam panią Borowską.

- Ojej! - krzyknęłam przerażona.

- Helenka? - zdumiała się pani Borowską - Co ty tu robisz?

- Ja, ja... - jąkałam się niepewnie.

Wychowawczyni weszła na schodki i spojrzała na ćwiczenia rozłożone na moich kolanach. Potem energicznie, bez pukania weszła do naszego mieszkania.

- Zabieram Helenkę do siebie - powiedziała do mojej podchmielonej matki, na której twarzy widać było zdumienie. - Jutro przyjdę tu z przedstawicielem opieki społecznej. Nie wywiązuje się pani ze swoich rodzicielskich obowiązków.

Tej nocy po raz pierwszy od niepamiętnych czasów spałam w czystej pościeli, umyta i nakarmiona. Rano zjadłam talerz mlecznej zupy i obdarzona przez panią Borowską kanapkami, poszłam do szkoły.

Potem trafiłam do pogotowia opiekuńczego. Do sądu trafił wniosek o odebranie praw rodzicielskich mojej matce. Były to dla mnie trudne chwile. Nie mogłam przywyknąć do życia w nowym środowisku. Z początku byłam popychana i wyśmiewana przez dzieci, które tu były od dawna. Później przywykłam i do tego, tylko jeszcze bardziej zamknęłam się w sobie. W końcu moją matkę pozbawiono praw rodzicielskich, a mnie adoptowało proste, serdeczne małżeństwo z Podhala. Mieli już dwóch synów i koniecznie chcieli mieć córkę. Postanowili zaadoptować jeszcze jedno dziecko - dziewczynkę. Wybrali mnie. W tej rodzinie zostałam ochrzczona, przeżyłam dzień Pierwszej Komunii Świętej. Nauczyłam się pracować i modlić. Moi nowi rodzice szczególną wagę przywiązywali do modlitwy różańcowej. Mama codziennie zbierała nas wokół stołu i razem modliliśmy się na różańcu.

W tej atmosferze wyrosłam, skończyłam szkołę i studia na polonistyce. Wyszłam szczęśliwie za mąż i... zapomniałam o pani Borowskiej. Dopiero dzisiaj, kiedy przyjechałam aby odwiedzić moją biologiczną matkę, która po leczeniu odwykowym mieszkała w domu opieki, przypomniałam sobie moją dawną wychowawczynię.

- Ona nie żyje - powiedziała mi sąsiadka. - Już będzie pięć lat jak umarła.

Poszłam na cmentarz, zapaliłam znicz na skromnym nagrobku i wyciągnęłam różaniec. Odmówiwszy część radosną, postanowiłam modlić się codziennie za jej duszę.

- Przepraszam - wyszeptałam - przepraszam, że o pani zapomniałam.

Dzisiaj wiem, że mogę jej się odwdzięczyć tylko modląc się za nią, ale myślę, że ona tam gdzieś u Boga jest z tego bardzo zadowolona.

Za: http://liturgia.wiara.pl

 

Wyszukaj

Świadectwa...

Oddałem Jej moje życie

Opowieść Jerzego

Byłem młodym, dobrze zapowiadającym się studentem psychologii. Miałem też swoją pasję, jaką była siatkówka. Mój dzień wypełniony był nauką i treningami. Miałem też dziewczynę, z którą planowałem przyszłe życie. Po ludzku patrząc, byłem szczęśliwym człowiekiem. Wakacje spędzałem w górach lub nad morzem razem z moją dziewczyną Edytą. Często wyjeżdżałem również na zgrupowania drużyny, na których trenowaliśmy przed kolejnymi meczami.

Więcej …

Tłumaczenie Strony

Sonda

Czy modlisz się w intencjach Krucjaty Różańcowej i w intencjach, które wszyscy do Krucjaty przesyłają?
 

STATYSTYKI

Odsłon : 45317

Online na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości