Krucjata Różańcowa

To jest już zupełnie inny człowiek PDF Drukuj Email
O Różańcu - Świadectwa
niedziela, 07 marca 2010 16:19

Opowieść Sabiny

Mojego syna Jarka wychowywałam samotnie. Żoną jego ojca byłam krótko. Nie ułożyło się nam wspólne życie. Jego ciągnęły pijatyki z kolegami, łatwe kobiety, łatwe pieniądze. Był słabym człowiekiem, który tak naprawdę nie wiedział, czego chciał. Żona i dziecko były dla niego uciążliwym balastem. Pewnego dnia, gdy wróciłam z pracy, zobaczyłam spakowane walizki.

- Odchodzę - powiedział do mnie. - Nie jestem ciebie godzien, nie pociąga mnie rodzinne życie. Zrobiłem błąd, żeniąc się. To była fatalna pomyłka. Nie jesteś i nie będziesz ze mną szczęśliwa.

- A Jarek? - zapytałam - jak mam mu to wytłumaczyć?

- Na pewno coś wymyślisz - powiedział niefrasobliwie mój mąż i, wziąwszy do ręki walizki, wyszedł, zostawiając na stole swoje klucze.

Byłam załamana. „Jak ja sobie teraz poradzę?" - myślałam. - Jak to wszystko wytłumaczę ośmioletniemu synowi?".

Postanowiłam, że nie będę kłamać. Każda prawda jest lepsza od kłamstwa. Jarek jest mały, ojca widywał dosyć rzadko, może zapomni o nim, a może się pogodzi z zaistniałą sytuacją?

Powiedziałam synkowi, że tatuś się od nas wyprowadził, ale nie przestał go kochać. Dziecko pytało jeszcze przez jakiś czas o niego, ale w końcu przestało. Mąż zniknął z życia nas obojga. Byłam teraz dla Jarka ojcem i matką w jednej osobie. On stał się dla mnie najważniejszy.

Cały czas ciężko pracowałam. Prowadziłam sklep z odzieżą, a popołudniami opiekowałam się chorą sąsiadką, której córka miała słabe zdrowie i potrzebowała pomocy. Wystąpiłam też o alimenty na Jarka i dostałam niedużą, ale systematycznie przysyłaną kwotę z funduszu alimentacyjnego. W ten sposób radziłam sobie z problemami finansowymi. Jarek był dobrze ubrany i nie wiedział co to niedostatek. Niestety, przez większość dnia musiał być sam w domu. Nie miałam dla niego czasu.

Nawet się nie obejrzałam, jak znalazł się w średniej szkole. I tu pojawiły się problemy. Jarek przestał się uczyć. Chłopiec stał się arogancki, ordynarny, a kiedyś przyszedł na lekcję pijany. Wychowawca wzywał mnie coraz częściej do szkoły.

Po jednej z takich rozmów w szkole postanowiłam ostatecznie rozprawić się z synem. Opowiedziałam mu, w jaki sposób odszedł jego ojciec; jak bardzo się staram, żeby był szczęśliwy. Jednak Jarek nie potraktował tej rozmowy poważnie.

- Co mnie obchodzi, jakie miałaś układy ze starym - powiedział niegrzecznie. - Ja chcę żyć po swojemu!

- Póki ja cię utrzymuję, będziesz żył jak przyzwoity człowiek - powiedziałam.

- Tak, mamuśka? To spadam. Będę się sam utrzymywał! - Jarek trzasnął drzwiami i wyszedł.

Tej nocy nie zmrużyłam oka. Jarek, podobnie jak jego ojciec przed laty, spakował torbę i wyszedł z domu. Szukałam go w szkole i u kolegów, zawiadomiłam policję.

- Proszę pani - powiedział mi mój dzielnicowy - chłopak jest już pełnoletni, może żyć, jak chce.

To wydarzenie sprawiło, że wkrótce znalazłam się w szpitalu. Przeżyłam zawał serca, lekarz skierował mnie na rentę, z której było mi ciężko się utrzymać. Bardzo źle znosiłam samotność.

Pewnego dnia odwiedziła mnie sąsiadka, pani Nowicka, która spotkała na ulicy Jarka. Był w bardzo złym stanie.

- Zdaje się, że jest bezdomny - powiedziała. Poszłam z tym problemem do księdza Władysława, proboszcza naszej parafii.

- Trzeba go ratować, proszę księdza, tylko nie wiem jak - wołałam ze łzami.

- Odmawiaj różaniec - poradził mi ksiądz.

- Ale ja nie potrafię. Przez całe życie właściwie się nie modliłam. Ot, w niedzielę i to nie każdą, szłam do kościoła.

- Sama? - zapytał ksiądz - A syn?

- Syn chodził do czasu przyjęcia sakramentu bierzmowania. Później nie mogłam go już zmusić. Nie chciał.

- To teraz musi się pani modlić podwójnie, za siebie i za niego - powiedział poczciwy ksiądz Władysław i wyjaśnił mi, w jaki sposób odmawia się różaniec.

Zaczęłam się modlić i działać. Odnalazłam Jarka na dworcu. Był brudny, słaby, z przymglonym od alkoholu wzrokiem.

- Chodź do domu, syneczku - powiedziałam ciepło.

- Ja nie mam domu - odpowiedział z płaczem.

- Póki ja żyję, masz.

- Sprawiłem ci tyle kłopotu i jeszcze mogę sprawić. Jestem alkoholikiem.

- Wiem, chcę ci pomóc. Jestem twoją matką.

Jarek wrócił do domu. Był to najcięższy okres w moim życiu. Patrzyłam jak pije, jak przeżywa momenty delirium, jak zapija kaca. Patrzyłam i modliłam się.

Pewnej nocy Jarek obudził mnie. Był blady po kilkudniowym piciu, ale spokojny.

- Mamo - powiedział - śniła mi się Matka Boska, czy to jest jakiś znak?

- Tak, syneczku - powiedziałam, tuląc go do siebie. - To znak dla ciebie. Możesz inaczej żyć, możesz zerwać z nałogiem, być normalnym człowiekiem.

- Nie potrafię.

- Poradzisz sobie. Codziennie modlę za ciebie do Matki Bożej. Możesz przystąpić do grupy Anonimowych Alkoholików. Tylko musisz chcieć.

- Chcę, mamo - powiedział cicho Jarek. - Ale jestem słaby, chyba wdałem się w ojca.

- Poradzisz sobie - powiedziałam twardo. - Będę cię w tym wspierać.

Od tej rozmowy minęły już dwa lata. Jarek przystąpił do grupy AA. Przestał pić. Leczy się, chodzi na mityngi. Od pół roku pracuje. Wczoraj wrócił z pracy uradowany.

- Ludzie chcą ze mną pracować w brygadzie, bo wiedzą, że nie piję, więc nie będą mieli pokusy - powiedział.

Żyjemy skromnie, ale przyzwoicie. Jarek pracuje, dużo czyta, chce się zapisać do liceum zaocznego. To już zupełnie inny człowiek. Wiem, że zawdzięcza to modlitwie różańcowej.

Za: http://liturgia.wiara.pl

 

Wyszukaj

Świadectwa...

Mój różaniec

Opowiadanie Anny

Moja matka modliła się często na różańcu. Od najmłodszych lat widziałam ją z różańcem w dłoniach. Gdy zasypiałam, słyszałam szelest przesuwanych paciorków i szept modlitwy.

Nie byliśmy zamożną rodziną i nie zabiegaliśmy usilnie o bogactwo. Zdarzało się, że ledwie starczało nam na chleb. Jednak nigdy nie byliśmy głodni, zawsze czysto ubrani. Było nas sześcioro. Ojciec pracował na kolei i sam utrzymywał rodzinę. Pamiętam, że w mroźne zimy matka długo czekała, aż wróci z trasy do domu. Wtedy także widziałam ją z różańcem w dłoniach.

Więcej …

Tłumaczenie Strony

Sonda

Czy modlisz się w intencjach Krucjaty Różańcowej i w intencjach, które wszyscy do Krucjaty przesyłają?
 

STATYSTYKI

Odsłon : 45344

Online na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości